Już w 1. minucie starcia przed doskonałą okazją stanął Joao Oliveira. Szwajcarski skrzydłowy, otrzymawszy futbolówkę, uderzył głową z bliskiej odległości. Piłka poszybowała jednak wprost w bramkarza. Arbiter ostatecznie dopatrzył się spalonego. Po upływie 60 sekund Arka doszła do kolejnej sytuacji. Do nadciągającego w pobliże bramki Sebastiana Kerka, z pozycji leżącej zagrał Patryk Szysz. Tuż po opanowaniu futbolówki niemiecki pomocnik przymierzył w kierunku prawego rogu, lecz i wtedy golkiper rywali poradził sobie z interwencją. W późniejszym okresie meczu Kerk centrował z rzutu wolnego, ale Michał Marcjanik, który okazał się odbiorcą tego zagrania, pokaźnie chybił z górnej części ciała. Koreańczycy wkrótce doczekali się premierowego strzału własnego autorstwa. Ci, wykorzystując chwilowe gapiostwo żółto-niebieskich, przecisnęli się do trzeciej tercji murawy, oddając płaskie uderzenie, ostateczne zablokowane przez Aureliena Nguiambę. Francuz - podobnie jak w nieodległym czasowo przypadku - wykazał się niezbędną koncentracją. W trakcie pierwszej odsłony obejrzeliśmy jeszcze dośrodkowanie Tornike Gaprindashviliego, zwieńczone próbą "Marcjana", finalnie rozczytaną. Identyczny stały fragment gry otrzymali niebawem przeciwnicy. Jeden z zawodników południowokoreańskiej drużyny przymierzył prosto w mur - konkretnie w nienagannie ustawionego Kamila Jakubczyka. Ponadto za wszelką cenę dążyli do otwarcia wyniku na swoją korzyść. Zdołali nawet umieścić piłkę w siatce, ale to już po ogwizdaniu "offside'a". Odpowiedź podopiecznych Dawida Szwargi mogła nadejść w końcówce pierwszej połowy. Patryk Szysz, minąwszy pogubionych defensorów z Gangwona FC, wyszedł "sam na sam" z bramkarzem. W ostatnim momencie naszemu piłkarzowi piłkę strącił jednak obrońca, który zdążył dobiec do Patryka. Po tej niewykorzystanej szansie widać ewidentnie było, iż 27-latek "pluł sobie w brodę". Wściekł się trochę na siebie. Prawdopodobnie zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, co też dostrzegli oponenci. Patryk nie wypowiedział wówczas ostatniego słowa:) Początek połowy sugerował szybkiego gola dla Arki. Z czasem jednak tempo się wyrównało, obie strony potrafiły przysporzyć sobie wzajemnie kłopoty. Mimo tego Damian Węglarz nie miał wiele do roboty. Na następną połowę trener Dawid Szwarga wymienił kilku zawodników, zastępując ich paroma rezerwowymi.

Druga odsłona rozpoczęła się najlepszym możliwym stylu. Na samym starcie ze zdobytej bramki dla Arki cieszył się Dawid Kocyła. Sebastian Kerk, zauważając niekrytego Oskara Kubiaka, posłał w jego stronę długie podanie. Ten natychmiast dograł do wbiegającego przed golkipera Kocyłę, który z zimną krwią wpisał się na listę strzelców. Wyczyn Dawida zaraz powtórzył sam Kerk. Rozgrywanie między sobą piłki w obronie stało się dla zagranicznej ekipy zgubne. W momencie, gdy bramkarz Gangwonu przyjmował piłkę, dopadł do niego Sebastian Kerk. Niemiec, odbierając futbolówkę, kopnął ją do pustej bramki. Silny nacisk na rywala przyniósł upragnione efekty. Po dwóch szybkich golach, zdobytych na początku drugiej połowy, trener Dawid Szwarga krzyknął w stronę swoich piłkarzy: "Ani kroku wstecz!". Lekkie rozkojarzenie przeciwników podyktowane zostało rzutem wolnym pośrednim dla Arki. Z bliska huknął więc Kerk - trafił w mur. Natomiast z dobitki, ponad poprzeczkę, futbolówkę przeniósł głową Dominick Zator. Żółto-niebiescy wyprowadzili w końcu trzeci cios. I znów miejsce miała trójkowa akcja. Wykop Grobelnego dotarł aż do skaczącego Kubiaka, który udanie oddał piłkę szarżującemu Kocyle. 23-latek powtórnie zamienił swą okazję na bramkę. Dawid skompletował tym samym dublet, a Oskar Kubiak zapisał drugą asystę. W dalszej fazie meczu znakomitym odbiorem w środku pola popisał się Nazarij Rusyn. Posiadaniem piłki podzielił się z Edu Espiau, który momentalnie wykonał zwrotne podanie do Ukraińca. Nazarij ostatecznie uderzył niecelnie prawą nogą. Autorem czwartego, a zarazem końcowego trafienia został Patryk Szysz. Dawid Abramowicz, wychodząc odważnie do przodu, wypuścił piłkę pokazującemu się Rusynowi. Nazarij podał do Kubiaka, a ten, nim jego zamiary odgadnięto, trafnie do Szysza. Patryk bezbłędnie sfinalizował tę sytuację. Oskar z boiska schodził, mając na koncie zanotowane 3 asysty. TOP! Na nic zdały się wcześniejsze ataki graczy z czerwonymi koszulkami. Szczelna defensywa Arkowców za każdym razem zapobiegała potencjalnej utracie gola. To był dobry mini test. Brawo, Arkowcy!
Ostatnie 2 sparingi na obozie w tureckiej Larze odbędą się 20 stycznia. Najpierw Arka zmierzy się ze Spartakiem Subotica, a następnie z FK Radnicki Nis.
Bramki: 46', 68' Kocyła, 48' Kerk, 83' Szysz