Arka na starcie z Rakowem stawiła się w mocno okrojonym składzie. Zgodnie z wczorajszym komunikatem drużynie w jej finałowym meczu tego sezonu nie pomogli tacy piłkarze jak Damian Węglarz, Joao Oliveira, Tornike Gaprindashvili, Luis Perea, Aurelien Nguiamba i Andrei Vlad. Ponadto do Częstochowy nie pojechali Sebastian Kerk, Kamil Jakubczyk czy Oskar Kubiak. Ich odejścia również są prawdopodobne. W wyjściowym zestawieniu gdynian pojawił się obrońca Serafin Szota, pomocnik Alassane Sidibe, a także m.in. Patryk Szysz wraz z Dawidem Kocyłą na obu skrzydłach. Na ławce rezerwowych zasiadło raptem sześcioro graczy. Byli nimi Kacper Krzepisz, Marc Navarro, Edu Espiau oraz zgłoszona w ostatniej chwili do gry w elicie trójka młodych zawodników występująca dotychczas w IV-ligowych rezerwach żółto-niebieskich. Mowa o skrzydłowym Olafie Gohlike, ofensywnym pomocniku Nikodemie Gozdeckim i obrońcy Wojciechu Zacharewiczu. Każdy z młodszych wymienionych oficjalnie zanotował dziś debiut w Ekstraklasie. Sam zespół wyszedł w ustawieniu 3-4-3. Niezmiennie między słupkami stanął Jędrzej Grobelny. Dawid Gojny razem z Michałem Marcjanikiem wypełnił defensywę. W drugiej linii umieszczono Dawida Abramowicza, Alassane Sidibe, Michała Rzuchowskiego oraz Dominicka Zatora. Na szpicę powędrował natomiast Vladislavs Gutkovskis. Gospodarze prowadzeni przez szkoleniowca Dawida Kroczka wybiegli w formacji 3-5-2.

W 4. minucie Kocyła z bocznej części murawy posłał dośrodkowanie w kierunku pola karnego. Piłka nie odnalazła swojego odbiorcy, a obrońcy z Częstochowy szybkim wybiciem zapobiegli nadchodzącemu zagrożeniu. Wkrótce do wykonania rzutu wolnego Marko Bulat. Próba chorwackiego zawodnika miejscowych poszybowała jednak zdecydowanie zbyt wysoko. W pewnym momencie częstochowianie zaczęli domagać się jedenastki. Kapitan Arki, Dawid Gojny, nieopodal własnej bramki skutecznie zatrzymał przechadzającego się Jonatana Brunesa. Arbiter nie chciał słyszeć o wskazaniu na 11. metr. Niedługo potem Dawid otrzymał żółtą kartkę za przewinienie dokonane na Patryku Makuchu. Od tamtej pory 31-latek musiał się pilnować. W dalszej części meczu znów niecelnie ze stałego fragmentu uderzył Bulat. Sytuacje bramkowe stworzyli sobie za to Arkowcy. Najpierw znajdujący się blisko upatrzonego celu Patryk Szysz poszukał podaniem wbiegającego Kocyły. Zagranie Patryka nie doszło finalnie do Dawida. Nim rywale zdążyli zapomnieć o tej akcji, ze strony Arki nadeszła kolejna. Znów z Szyszem w roli głównej. 28-letni piłkarz pokusił się o trafienie z woleja, ale Kacper Trelowski wówczas przytomnie wyłapał futbolówkę. Niestety, powiedzenie "do trzech razy sztuka" znalazło swe odzwierciedlenie w meczu Arki z Rakowem. Bulat mierzonym kropnięciem z dalszej odległości otworzył wynik spotkania. Piłka poleciała wzdłuż dalszego słupka. Odwaga zagranicznego zawodnika Rakowa popłaciła. Na krótko przed przerwą głową przymierzył Makuch, zaś w Arce swoich sił spróbował Sidibe. Daleki strzał Iworyjczyka okazał się straszliwie chybiony. W obliczeniach dwukrotnie pomylił się jeszcze Tomasz Pieńko. Po pierwszych niezbyt porywających 45 minutach mieliśmy rezultat 0:1.
Dawid Gojny nieustannie igrał z ogniem. Na starcie kolejnej odsłony zastopował w polu karnym Makucha. Początkowo wyciągnięty w jego stronę następny żółty, a w konsekwencji czerwony kartonik został ostatecznie anulowany. Piłkarz Arki mógł odetchnąć z ulgą. Po kilku chwilach sam ofiarnie powstrzymał atak drużyny z województwa śląskiego. Przy jednej Jędrzej Grobelny w kapitalny sposób wybronił niebezpieczny strzał Brunesa. Gdy na zegarze mijała godzina starcia, krążąca bezpańsko futbolówka wpadła na moment w posiadanie Michała Rzuchowskiego. Doświadczony zawodnik zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, jednakże było ono zbyt słabe, by zaskoczyć oponentów. Niebawem Dariusz Banasik zdecydował się zdjąć Gutkovskisa i Kocyłę. W tym czasie na placu gry zameldowali się kolejno Edu Espiau oraz Nikodem Gozdecki. Późniejszy etap meczu przyniósł gospodarzem następne gole. Na listę strzelców wpisali się Jonatan Brunes oraz Jean Carlos Silva. Zawodnicy czerwono-niebieskich rozklepali bezradną defensywę żółto-niebieskich. Na finiszu rozgrywki Navarro wyraźnie spudłował. Na boisko wprowadzono jeszcze Olafa Gohlike i Wojciecha Zacharewicza. Arka przegrała z Rakowem w Częstochowie 0:3 i tę edycję kończy na 17. pozycji z dorobkiem 36 punktów. Gdynianie pod przewodnictwem trenera Banasika odnieśli jedno zwycięstwo, notując do tego 3 remisy oraz 4 porażki. 52-latek po sobotniej rywalizacji pożegnał się z zespołem. Raz jeszcze dziękujemy za podjęcie się tego arcytrudnego wyzwania.
Reasumując, żółto-niebiescy tryumfowali w tym sezonie łącznie 9 razy, w identycznej liczbie meczów dzielili się oczkami z przeciwnikami, a w pozostałych 16 spotkaniach schodzili do szatni pokonani. 8 z 9 zwycięstw miało miejsce w Gdyni, przy Olimpijskiej. Na wyjazdach wygrywaliśmy zaledwie w jednej potyczce, odbytej w Płocku. Swój drobny udział w tym spadku mogły mieć też mylne kwestie arbitrów przy niektórych sytuacjach. Czas najwyższy wyciągnąć wnioski i do I-ligowej już kampanii podejść z zamiarem szybkiego powrotu na salony. Tylko Arka Gdynia!
Na pocieszenie dodamy, iż pewna ekipa zza Sopotu również nie utrzymała się w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Raków Częstochowa: Trelowski - Mosór, Racovitan (46' Dawidowicz), Tudor - Adriano (68' Ameyaw), Bulat, Repka, Silva (80' Ilenić) - Pieńko (60' Lopez), Brunes, Makuch (80' Rocha)
ARKA GDYNIA: Grobelny - Gojny, Marcjanik, Szota - Abramowicz, Rzuchowski, Sidibe (90+1 Gohlike), Zator (90+2' Zacharewicz) - Kocyła (63' Gozdecki), Gutkovskis (63' Espiau), Szysz (72' Navarro)
Bramki: 37' Bulat, 71' Brunes, 75' Silva